Powrót na stronę główną
Kultura

Symbolika – dla każdego, ale nie dla wszystkich

  • 1 marca 2017
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 5
  • Odsłon: 672

Symbolika to naprawdę fenomenalna sprawa, która kręci mnie już od wielu lat. Lubię analizować obrazy, utwory literackie czy nawet rzeczy, które – na pierwszy rzut oka – mają niewiele wspólnego z tak zwaną „kulturą wysoką”. Na blogu prezentowałam nawet kiedyś kilka najciekawszych symboli natury, bo wierzę, że choć nie jest ci to niezbędne do życia, to choć w pewnym stopniu wyda ci się ciekawe.

Wiesz co jest najpiękniejsze w symbolice? To, że odkrywasz ją sama. Wykorzystujesz swoją wiedzę do tego, by zinterpretować to, co twórca mógłby chcieć przekazać. A jeśli tej wiedzy ci brakuje, to po prostu szukasz odpowiedzi w źródłach – na przykład w słowniku symboli. I to jest świetne!

Powoli docierasz do „prawdy” i im więcej czytasz, tym więcej drzwi przed sobą otwierasz. Drzwi, do których możesz wejść i zobaczyć coś zupełnie nowego. Coś, czego nie zauważą osoby, które ledwie raczyły rzucić okiem na daną rzecz.

Możesz bawić się znaczeniami, żonglować nimi i interpretować na swój sposób. A wiesz dlaczego możesz to robić? Bo umożliwił ci to autor tego, co masz przed sobą. Zrobił to w bardzo prosty sposób.

Nie powiedział ci, co symbolizują dane rzeczy.

Według mnie cała magia symboliki polega na tym, że autorzy nie mówią odbiorcom co oznaczają rzeczy, które można dostrzec na ich dziełach.

Oczywiście nie mam tutaj na myśli tylko wielkich malarzy czy poetów – mówię również o wszystkich osobach, które w jakiś sposób chcą posłużyć się symbolem.

Symbolu można użyć w swojej stylizacji, w logo na swoim blogu, w ułożeniu przedmiotów na zdjęciu – we wszystkim.

Ale irytuje mnie, gdy autor mówi nam, co symbolizuje ten kolor, kształt czy znak.

Po co?

Czy w symbolice nie chodzi właśnie o to, by odbiorca sam trafił na odpowiedni trop? Co to za zabawa, gdy wszystko podkłada się prosto pod nos?

Jasne, można posłużyć się wyrazistymi symbolami, które w sposób dość jednoznaczny będą nawiązywać do tego, co właśnie mamy na myśli. Ale nigdy nie wolno powiedzieć wprost, że to a tamto symbolizuje to i to. Bo wtedy cała idea używania symboli traci sens.

Używamy symboli po to, by wzbudzić w kimś ciekawość. Ciekawość świata i ciekawość poznawania. Chcemy w jakiś sposób zmusić ich, by zatrzymali się przy tym, co im prezentujemy i zastanowili dlaczego właściwie zwracamy na to ich uwagę. Chcemy zmusić ich do myślenia.

Dlaczego więc później sami odbieramy im tę przyjemność szukania odpowiedzi? Dlaczego nie chcemy zostawić ich z naszym tworem? Boimy się, że źle go zinterpretują?

Nie ma złych interpretacji, o ile odbiorca może udowodnić swoje założenia w oparciu o to, co właśnie interpretuje.

Pamiętasz te lekcje języka polskiego, na których polonistyka mówiła ci, że aby uznać twoją interpretację za dobrą, musisz znaleźć potwierdzenie w tekście? To samo dotyczy jakiegokolwiek innego dzieła.

Symbolika – dla wszystkich, ale nie dla każdego. Wszyscy mogą używać symboli, to jasne. Ale lepiej nie robić tego, gdy później chce się wyjaśniać znacznie tego symbolu swoim odbiorcom. Wtedy zamiast używania symboli lepiej przekazać wszystko wprost. I nikt nie będzie się czepiał.

  • Symbolika i ukryty sens, który mam sama znaleźć jest spoko! Zawsze lubiłam się doszukiwać i interpretować coś na swój sposób, jeśli coś jest z góry podane na tacy to już cała magia pryska :) Gorzej, jeśli moje zdanie różniło się od zdania nauczycielki i zadań maturalnych, bo zawsze miałam problem z wbiciem się w klucz, a ja po prostu interpretowałam po swojemu! :D

  • Idealnie trafiłaś z tematem – pisałam właśnie wczoraj kolokwium z poetyki, czyli właśnie analizę i interpretację zadanego tekstu. Gdyby nie moja zamiłowanie do symboliki i ukrytych znaczeń, nie tylko nie męczyłabym się wczoraj na tej poetyce, ale w ogóle nie poszłabym na studia polonistyczne. Skusiły mnie te studia, bo tam nic nie jest na pewno (nawet gramatyka to tylko zbiór czyiś interpretacji) i wszystko mogę stwarzać na nowo przez inne odczytanie tego. Moja nauka, moje eseje to nic innego, jak ponowne odczytanie jakiejś starej książki, tyle że z nową interpretacją. To jest piękne <3
    Jestem trochę zafiksowana na tym punkcie, słownik symboli stanowczo muszę zakupić, póki co rajcuję się każdą symboliką znalezioną w internecie. Uwielbiam wszelkie symboliczne rytuały, te ,,sztuki tajemne" w których każdy gest, każde słowo i każdy przedmiot ma bogatą, wielowiekową symbolikę. Ludzie, którzy interpretują za nas symbole chyba po prostu mają nas za idiotów.

  • Ja uwielbiam symbole… ale mam wrażenie, że nie do końca zawsze dobrze je odczytuje… :) Tzn. mi się wydaje, że moja interpretacja jest dobra, ale potem okazuje się, że większość widzi coś innego :D !

  • Piękno symbolu tkwi w jego niedopowiedzeniu i labilności. Staje się zagadką z wieloma dobrymi odpowiedziami i żadną do końca wyczerpującą. To dzięki niemu możemy traktować świat nie tylko dosłownie, ale również jako pewien szyfr, kod. Właśnie w tym nieprzekładalnym pierwiastku cały urok.
    I jak tu symbolu nie lubić!

  • Wiesz, że ja nie lubiłam kiedyś rozgryzać symboli? Byłam załamana, kiedy kolejny tekst musiałam zinterpretować, a nie wiedziała, o co chodzi. Tak naprawdę nikt nas nigdy nie nauczył, jak to robić. W szkole po łebkach, na studiach chyba myśleli, że powinniśmy już to wiedzieć. Ale ja się nie poddawałam i znalazłam swój sposób :) Zawsze szybciej potrafiłam zinterpretować dzieło malarskie. Zaczęłam robić to częściej, później jeszcze doszedł tarot, który świetnie rozwija abstrakcyjne myślenie. No i przeniosłam to później na książki. Okazało się, że symbole są bardzo podobne – no cóż, korespondencja sztuki :D Trzeba mieć trochę wiedzy z wielu dziedzin i znać sporo podstawowych symboli, żeby rozpatrywać te trudniejsze np. w literaturze. Dla niektórych to naprawdę jest strasznie trudne, zwłaszcza dla dzieci. Mają straszne problemy z interpretacją tekstów :( Widzisz, teraz komunikacja opiera się na prostych informacjach, które muszą szybko dotrzeć do do odbiorcy. Sporo przez to tracimy.

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda