Powrót na stronę główną
Podróże

Sylwester w Rzymie!

  • 21 lutego 2017
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 15
  • Odsłon: 628

Po tej niezwykle długiej przerwie spowodowanej remontem bloga, w końcu przychodzę do Was z czymś nowym. I żeby nie było nudno, chciałabym zabrać Was do Wiecznego Miasta, które – razem z Lubym – mieliśmy okazję zwiedzić na przełomie grudnia i stycznia.

Nasze sylwestrowe plany z początku wyglądały nieco inaczej – chcieliśmy jechać do Pragi. Jednak po szybkim researchu okazało się, że w porównaniu z dalszym wyjazdem, jest to po prostu nieopłacalne. Po pierwsze, ceny hoteli są dużo wyższe w tym okresie. Po drugie, bilet do Pragi kosztuje może tyle samo co w inne miejsca, ale jedzie się tam trzy razy dłużej niż leci w jakieś inne miejsce. Ostatecznie padło więc na sylwester w Rzymie.

93a

PIERWSZE WRAŻENIE

Przylecieliśmy i… ojejku, ale tam było cieplutko! Każdego dnia było około dwunastu stopni i gdyby nie wiatr, śmiało moglibyśmy ściągać kurtki. Letnie upały we Włoszech są nie do wytrzymania, ale taka pogoda pod koniec grudnia potrafi ucieszyć. Szczególnie, gdy po powrocie do Polski zauważasz jakieś białe coś leżące na chodnikach nie bardzo wiesz jakim cudem to się tutaj znalazło… :D

Jeśli mam być szczera, to Rzym nie bardzo mnie zachwycił. To znaczy pewnie – wszystkie te zabytki, które oglądamy na każdej stronie internetowej czy w przewodnikach są naprawdę piękne, ale w porównaniu z taką Bolonią, w której nawet jakieś malutkie uliczki robią wielkie wrażenie… To jednak nie to. Z drugiej strony Rzym od Mediolanu jest znacznie atrakcyjniejszy. Wychodzi więc na to, że Wieczne Miasto sytuuje się gdzieś pomiędzy cudowną Bolonią a Mediolanem, do którego więcej raczej nie pojadę.

Znalazłam nawet swojego ukochanego Petrarcę! #fejmsięzgadza

Znalazłam nawet swojego ukochanego Petrarcę! #fejmsięzgadza

Problem Rzymu polega głównie na tym, że jest to miasto, w które „wciśnięte” są piękne zabytki. Idziesz sobie ulicą, nagle patrzysz – Koloseum. Łał, wszystko fajnie, podziwiasz chwilę, w międzyczasie odganiając się od Murzynów oraz Hindusów, którzy próbują wcisnąć Ci kolejnego selfiesticka albo rozkładaną drewnianą miskę (one akurat były bardzo fajne!). Potem odchodzisz i musisz szukać kolejnego zabytku opisanego w przewodniku, bo raczej nic innego nie wywoła u Ciebie zachwytu.

Rzym jest bardzo przewidywalny – wiesz dokładnie gdzie masz iść, żeby zobaczyć coś ładnego. W Bolonii na przykład nie masz zielonego pojęcia, kiedy nagle Twoim oczom ukaże się coś wspaniałego. Bardzo brakowało mi czegoś takiego w stolicy Włoch.

Pomijam już fakt, że poza ścisłym centrum aż strach chodzić samemu. Naprawdę, miałam wrażenie, że tam po prostu jest niebezpiecznie.

93c

SYLWESTER

Drugiego dnia poszliśmy do Centrum Informacji, żeby dowiedzieć się co ciekawego możemy robić w Rzymie podczas nocy sylwestrowej. I niestety okazało się, że niczego nie można robić.

Miasto postanowiło odwołać wszystkie imprezy plenerowe. Powód? Zagrożenie atakami terrorystycznymi.

Ale myślimy sobie – trudno. Znaleźliśmy fajny punk widokowy w ogrodach Borgiów i stwierdziliśmy, że przyjdziemy tutaj 31 stycznia wieczorem, żeby zobaczyć fajerwerki – bo w to, że nikt nie będzie się nimi bawił po prostu nie wierzyłam.

"Ej, ale fajna choinka! Weź mi zrób zdjęcie!" :D

„Ej, ale fajna choinka! Weź mi zrób zdjęcie!” :D

Chodziliśmy sobie więc cały dzień po mieście, zwiedzaliśmy, jedliśmy pizzę i lody. Ale wieczorem, około godziny 21… wyludniło się. Dosłownie. Całe centrum opustoszało, zostały jedynie jakieś mini-gangi, z którymi wolałabym się nie zaprzyjaźniać. Razem z Lubym zaczęliśmy się poważnie martwić o co chodzi, bo naprawdę – nigdy z czymś takim się nie spotkałam. Sklepy zaczęto zamykać już o dziewiętnastej, a turyści niedługo później nagle wyparowali.

Uznaliśmy więc, że wolimy nie chodzić sami po mieście, bo przez to, że nie sprawiało ono wrażenia bezpiecznego miejsca, strzelam, że nietrudno byłoby mieć bezpośredni kontakt z jakimiś nieprzyjaznymi typkami.

Wracając do hotelu natknęliśmy się jeszcze na grającego i śpiewającego artystę (którego nazwiska niestety nie pamiętam – naprawdę baaardzo żałuję, bo był świetny!). W wąskiej uliczce zaczęła się krótka zabawa, więc i my przystanęliśmy. Wszyscy tańczyli i śpiewali, ale niestety po około trzydziestu minutach facet skończył swój występ i wszyscy się rozeszli. Wielka szkoda, ale wiadomo – nie mógł grać i śpiewać przez całą noc.

Ogólnie więc noc sylwestrowa nie była tak wspaniała jak się spodziewaliśmy, ale i tak nie żałujemy tego wyjazdu. W końcu spędziliśmy tam całe sześć dni, a ten jeden wieczór miał być jedynie wisienką na torcie, a nie całym tortem. :)

93e

WATYKAN

Stolica Apostolska za to niesamowicie mi się podobała. Plac Świętego Piotra robi piorunujące wrażenie. Mimo że widziałam mnóstwo zdjęć czy nagrań z tego miejsca, nie wiedzieć dlaczego, wyobrażałam je sobie zupełnie inaczej. Na szczęście moje rozczarowanie było bardzo miłe. Do tego stojąca na samym środku choinka (może nie najpiękniejsza, ale zawsze) dodawała świątecznego klimatu, którego na ogół się nie czuło – chyba głównie przez tę wysoką temperaturę.

Byliśmy również w Muzeum Watykańskim. Co prawda staliśmy w kolejce ponad dwie godziny (a Luby mówił, żeby wstać wcześniej, no ale… cóż, sen jest przecież bardzo ważny, nie?!) i trochę zmarzliśmy, ale było warto. Ogrom cudownych pomieszczeń wymalowanych po sam sufit pięknymi malowidłami! Wspaniałe rzeźby oraz obrazy! No i oczywiście Kaplica Sykstyńska.

Po prostu łał.

Co prawda pod koniec wycieczki wszyscy już tylko spieszyli się do Kaplicy Sykstyńskiej – dwugodzinne stanie w kolejce i ogrom sal do przebycia wykańczały. Stopy najzwyczajniej w świecie nie dawały rady. Ale dla dzieła Michała Anioła było warto, zdecydowanie!

ODKRYCIE ROKU

Po wakacyjnym wyjeździe do Włoch sądziłam, że w Venchi dają najlepsze lody. Nawiasem mówiąc, w Rzymie lokal Venchi miał całą ścianę w płynącej (!) czekoladzie…

Tak czy siak – Lindt rozwalił system o wiele bardziej. Polecam. :D

93f

PS. Zwiedziłam też tyle kościołów, że naprawdę dziwię się, że nie spłonęłam wchodząc do kolejnego z kolei. :D

  • Wow! Musiało być super!:)
    A powiem Ci, że słyszałam o tym że odwołali wszystko w Rzymie..no to ładnie.. Szkoda, ale najważniejsze, że sobie poradziliście!
    Mogłabym jeździć do Włoch dla samych lodów..jeszcze jak pokazałaś te z Lindta…aaaach! <3

  • Sylwester w Rzymie brzmi super! <3 Szkoda, że przez te ataki i bezpieczeństwo wszystko zostało odwołane, ale i tak spędzenie tego czasu, kiedy u nas zimno i buro w tak klimatycznym miejscu to super sprawa!

    Pięknie się tutaj zrobiło! <3

  • Muszę pogratulować Ci odwagi, gdyż osobiście nie pojechałbym w takie miejsce, gdzie bywa niebezpiecznie.
    Cieszę się, że blog już funkcjonuje. Widzę, że nie wybrałaś logo z tych zamówionych – serio, nie było nic ciekawego?

    • Niestety, żadne nie pasowało mi w 100%. :< Ale grunt, że uporałam się z tym problemem i teraz jestem szczęśliwą posiadaczką samodzielnie wykonanego logo! :)

      • Za jakiś czas ci się odwidzi ;) Znajdziesz jeszcze takie, które pokochasz bardziej niż te.

  • Pierwszy raz czytam relację z Rzymu bez większych zachwytów nad miastem. Teraz sama nie wiem co myśleć:D najlepiej polecieć i samemu się przekonać ;) ale, że w Sylwestra w Rzymie tak pustoo? tego bym się nie spodziewała;)

  • To takie smutne, że urodziłam się w czasach w których strach jeździć do Rzymu. Pocieszam się tylko, że przecież mogłam urodzić się w średniowieczu i nigdy nie słyszeć o Rzymie… Bo przecież i tak tam pojadę. To po prostu punkt obowiązkowy, jak już się człowiek tyle naczyta i naogląda obrazów to nie sposób nie marzyć o Rzymie czy Paryżu. Co, jeżeli nie marzenia o Wiecznym Mieście uratują cię na kolejnym lektoracie z łaciny?
    Aczkolwiek coś mi mówi, że jak już pojadę do Włoch to też większe wrażenie zrobią na mnie mniej znane miejscowości. Stanowczo wolę miasteczka – perełki niż turystyczne kolosy. Już mój ukochany Kraków trochę przeraża mnie w sezonie turystycznym, a to przecież trochę inna skala. Lepiej powędrować po prowincji i tych mniejszych miasteczkach, w których obojętnie jak się zgubisz, i tak będzie ładnie.

    • Otóż to – włoskie małe miasteczka mają znacznie większy urok! Już choćby taka Bolonia robi o niebo lepsze wrażenie – jest piękniejsza, mniej tłoczna i ma fenomenalną atmosferę, której niestety brakuje choćby w takim Rzymie czy Mediolanie (tylko tam byłam, więc tylko z tym mogę porównywać). :)
      A co do lektoratów – och, w ubiegłym roku miałam dokładnie to samo! „Myśl o Rzymie, o Florencji, Wenecji, pojedziesz i będzie fajnie, NA PEWNO przyda Ci się to słówko, o którym właśnie mówi prowadzący”. :D Łudzenie się na najwyższym poziomie. Ale i tak było świetnie. ;)

  • Nigdy nie byłam w Rzymie, ale to miejsce które jest na liście tych do odwiedzenia ;) Szkoda, że wszystko zostało odwołane, ale nie ma tego złego… ;)

  • Też zamierzam się wybrać do Rzymu kiedyś. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    PS: Myślałem, że przestałaś pisać. Strona nie działała a tu patrz ;)

    • Na szczęście to był tylko remont! :)

  • Byłam w Rzymie tylko raz, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia i marze by tam wrócić :)

  • Chyba warto odwiedzić w końcu Rzym! :-)

  • Rewelacja! Cudowna podróż!

  • We Włoszech byłam w podróży poślubnej :) marzę, żeby jeszcze kiedyś tam wrócić ;)

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda