Powrót na stronę główną
Społeczeństwo

Rzeczy, o których myślisz zbyt często

  • 2 grudnia 2015
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 14
  • Odsłon: 802

I które źle wpływają na Ciebie, Twoje samopoczucie i Twoją pewność siebie.

CO ZROBIĆ, ŻEBY ICH ZADOWOLIĆ?

Próbujesz sprostać wymaganiom każdego, kto się dla Ciebie liczy – Twoich rodziców, przyjaciół, męża, żony, dzieci… Bo przecież wszystkich trzeba zadowolić, żeby wszyscy byli dumni i nie patrzyli na Ciebie spode łba. Ale jak w takiej sytuacji patrzysz sam na siebie? Jesteś zadowolony ze swojego życia? Że wciąż jedyne co robisz, to podporządkowujesz się innym? Gdzie to, co zadowala Ciebie? Nie babkę, ciotkę i listonosza, ale Ciebie? Twoja satysfakcja jest rzeczą nadrzędną, więc jeśli coś, co robisz dla innych nie sprawia przyjemności również Tobie, to jaki w tym wszystkim sens? Weź się w garść i zrób coś dla własnej satysfakcji i ku własnemu zadowoleniu! To wcale nie musi wiązać się z egoizmem.

MYŚLISZ O TYM, CZEGO NIE MASZ

Nie masz jeszcze męża i dzieci. Nie pracujesz na wysokim stanowisku i nie zarabiasz tyle, ile byś chciał. Twoja firma nie prosperuje tak, jak z początku to sobie wyobrażałeś. Nie masz tego i tamtego, a jeszcze czegoś innego Ci brakuje.

A może zastanowisz się nad tym, co już masz i co osiągnąłeś? Doceń to wszystko, bo tak naprawdę masz dużo więcej niż mógłbyś sobie wyobrazić, po prostu nie dostrzegasz tego na co dzień, bo wydaje Ci się, że są to błahostki. Pamiętaj jednak, że dla niektórych te „błahe rzeczy” stanowią spełnienie wszelkich marzeń.

Oczywiście, wyznaczenie sobie jakiegoś celu i dążenie do niego to bardzo dobra motywacja, ale to myślenie musi być zdrowe, to znaczy: „Chcę napisać książkę!” więc snuję plany, układam sobie w głowie fabułę, wymyślam bohaterów, a później siadam i piszę. Nie wyszło za pierwszym razem? Cóż, to najbardziej prawdopodobny scenariusz – wtedy staram się coś zmienić i spróbować jeszcze raz, bogatszy o doświadczenie z poprzedniej porażki. I to jest zdrowe, dobre i nawet pożądane. Problem pojawia się gdy Twoje myślenie to raczej: „Cholera, nie napisałem żadnej książki…” a później wracasz do zmieniania programów w telewizji.

Widzisz różnicę?

STARE BŁĘDY

Siedzisz i myślisz całymi wieczorami o tym, co złego zrobiłeś dziesięć lat temu. Powtarzasz sobie do znudzenia jak głupi wtedy byłeś i że mogłeś zrobić to zupełnie inaczej.

Po co? W tej chwili jesteś dokładnie w tym miejscu, w którym jesteś i niestety już go nie zmienisz. Możesz natomiast zmienić miejsce, w jakim będziesz jutro. Na wczorajszy dzień nie masz żadnego wpływu, ale o tym, co zdarzy się jutro decydujesz głównie Ty – nikt inny. Weź więc to sobie głęboko do siebie i zacznij coś robić, a nie rozpaczać nad tym, że pięć lat temu zakochałeś się w niewłaściwej osobie i miałeś złamane serce. Większość ludzi miała. Weź z nich przykład i zajmij się teraźniejszością. Carpe diem!

DLACZEGO JA?

„Dlaczego to spotkało akurat mnie?!”. Bo tak. Bo Ciebie, a nie Mariolkę z naprzeciwka. Bo zapewne sam do tego (pośrednio bądź bezpośrednio) doprowadziłeś. Na cholerę drążyć temat? Weź się w garść i zrób coś, żeby odmienić tę sytuację, która tak Ci przeszkadza, a nie zwalaj winy na Jezusa, Buddę, Szatana, teściową czy jeszcze coś innego. To i tak nic nie da.

IMPONUJESZ NIE TYM CO TRZEBA

To trochę jak w przypadku pierwszego punktu, z tym że tutaj chodzi bardziej o imponowanie całemu społeczeństwu, a nie rodzinie i bliskim. Ubierasz się tak jak każdy mimo, że te buty czy te spodnie są dla Ciebie jednym wielkim paskudztwem? Bo co, bo ludzie się tak ubierają? Jeśli założysz na siebie coś innego niż to, co mają dzisiaj na sobie wszystkie najbardziej „popularne” dziewczyny i ktoś wytknie Cię palcem to nie Ty jesteś gorszy, tylko osoba komentująca jest po prostu debilem. I tyle.

Palisz papierosy, bo w młodości namówiła Cię do tego grupka znajomych, którym przecież nie mogłeś odmówić? Okej. Ale teraz, siedem lat później, to Ty zmagasz się z tym nieznośnym nałogiem, a ponadto nawet nie wiesz co w tej chwili dzieje się z tymi wielkimi „przyjaciółmi” z młodych lat. Na co Ci to było? Warto było imponować tym wszystkim ludziom, na których koniec końców i tak kompletnie Ci nie zależy i masz ich w głębokim poważaniu?

Przestań imponować tym, którzy na to nie zasługują. Zaimponuj sobie.

SNUJESZ NIEREALNE MARZENIA

Nie ma nic złego w marzeniach – każdy z nas jakieś ma. To normalne i nawet wskazane. Marzenia są jedną z największych motywacji, ale… No właśnie, co jeśli wywołują one u Ciebie smutek i przygnębienie, a nie dają przypływu energii do działania?

Nie obraź się, ale nie zostaniesz prezydentem. Ani księżniczką. Ani nawet nie polecisz w kosmos (dopóki nie stanie się to powszechnie dostępne). Nie siedź więc i nie marudź, że nie uda Ci się coś, co nie może udać się większości z nas. Zacznij spełniać realne marzenia – może to być podróż do jakiegoś egzotycznego kraju, wydanie tomiku poezji albo nawet zwykły weekend w Bieszczadach z ukochaną osobą. Czegokolwiek nie obrałbyś sobie jako cel zadbaj tylko o jedną rzecz – żeby było to coś, co prędzej czy później możesz zrealizować. A późnej dąż do spełnienia tego pragnienia.

MYŚLISZ O PROBLEMACH

Są rzeczy, które męczą i męczą, cały czas, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. A Ty im się dajesz – ciągle myślisz, kalkulujesz i analizujesz wszystko wciąż na nowo. Pozwalasz przejąć problemom kontrolę nad Tobą i Twoim myśleniem.

Nad Twoim życiem.

Rozumiem, że są pewne troski, które mają naprawdę ogromny wpływ na wszystko co nas otacza, ale jeśli nie jesteś w stanie rozwiązać ich w tym momencie, to przestań choć na chwilę o nich myśleć. Dlaczego idąc na spacer z mężem czy żoną wciąż zastanawiasz się nad tym jak spłacić ten przeogromny kredyt, który zaciągnęliście na remont mieszkania? Po co? W tym momencie pieniądze i tak nie spadną Ci z nieba, a zamiast wymyślania wciąż nowych pomysłów na zdobycie gotówki możesz po prostu pośmiać się chwilę z ukochaną osobą i poczuć się beztrosko. To pomaga oczyścić umysł.

SYTUACJE, NAD KTÓRYMI NIE MASZ ŻADNEJ KONTROLI

Problemy problemami, wiadomo, że czasami są na tyle poważne, że trudno jest się od nich odgonić i po prostu trzeba szybko wymyślić jakiś ekonomiczny i jak najłatwiejszy sposób na ich rozwiązanie. Ale nie ma nic gorszego od ciągłego myślenia o rzeczach i sytuacjach, nad którymi nie masz absolutnie ŻADNEJ kontroli. Nic. Null. Zero.

Zawaliłeś egzamin na studiach? Skoro zamiast się na niego uczyć oglądałeś serial ze serialem albo imprezowałeś to nic dziwnego, że Ci nie poszło. Źle to napisałeś, teraz pewnie nie zdasz, w ogóle wyrzucą Cię ze studiów! Przestań biadolić – i tak nie masz już na to kompletnie wpływu. Jedyne, co teraz możesz robić to uczyć się na poprawkę i zaliczać kolejne egzaminy. Ciągłym narzekaniem (które i tak nic nie zmieni) szargasz nerwy sobie i wszystkim wokół. Po prostu przestań.

Stahp it.

CO BY BYŁO GDYBY…

A gdybym jednak się z nim wtedy umówiła… A gdybym nie uderzył tamtego faceta… A gdybym zrobił to inaczej… A gdybym powiedział to w nieco innych słowach…

A gdybyś w końcu przestał być idiotą?!

Po raz kolejny wracam do tego samego zdania – co się stało to się nie odstanie, przestań więc rozmyślać o pierdołach i zrób coś konstruktywnego w swoim życiu! Każdy zastanawia się nad tym „co by było gdyby”, ale nie damy się zwariować – ileż można? Nie masz mocy zaklinania rzeczywistości (ja niestety też takowej nie posiadam) i musisz się z tym pogodzić, a nie marudzić non-stop. Koniec, kropka.

I TAK MI SIĘ NIE UDA

Jasne, że nie. Bo jesteś idiotą, zakałą rodziny i nieudacznikiem życiowym. Tak?

Nie. Nie jesteś, a wymówka „i tak mi się nie uda” jest najgorszą z możliwych. Już lepiej powiedzieć prosto w mostu – „nie chce mi się”. Skąd niby wiesz co Ci się uda a co nie? Jesteś jasnowidzem? Nie sądzę. Więc spróbuj! Zawsze warto próbować. I jeżeli nie wyjdzie za pierwszym razem, to spróbuj jeszcze raz. I kolejny. I znów… Czasami trzeba, chociaż niewiele osób lubi ponawiać próby po szeregu porażek. Ale zapamiętaj sobie – NIGDY nie możesz zakładać, że Ci się nie uda i NIGDY nie możesz się poddawać. Szczególnie w walce o coś, na czym Ci zależy. Bo nikt inny nie zrobi tego za Ciebie.

A Ty o czym myślisz zbyt często, drogi Czytelniku?

  • Ja za bardzo koncentruję się na wszelakich szczegółach, to mnie czasem gubi.

  • Bardzo dobra i bardzo prawdziwa lista. Niestety chcąc nie chcąc myślimy o wspomnianych przez Ciebie rzeczach. Ja też łapię się nieraz, że myślę o rzeczach, na które tak naprawdę nie mam najmniejszego wpływu. I to chyba o to chodzi. Myślimy o pewnych rzeczach, w ogóle nie zastanawiając się, że to nie ma najmniejszego sensu. Dopiero kiedy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że zadręczanie się nic mu nie pomoże zaczyna myśleć inaczej :)

  • Kiedyś miałam z tym wielki problem, teraz wyzwoliłam własne życie od ciągłych analiz i przypuszczeń…Chcę żyć i cieszyć się tym:)

  • Za dużo analizuję i nie podejmuję konkretnych działań, często niestety z braku zorganizowania, czyli myślę, jak coś zrobić, ale koniec końców tego nie robię albo ciągle coś poprawiam, bo mi się nie podoba, to co zrobiłam. To tak w skrócie ;) Ale przede wszystkim masz rację z tym, że nie powinniśmy chcieć imponować innym, to na dłuższą metę jest zgubne, i tak nie zadowoli się wszystkich, ba nawet połowy z tych „wszystkich” ;)

  • Mam wrażenie, że zostały mi wytknięte popełniane błędy, mogę się pod tym podpisać. Nierealne marzenia mam, ale wiem, że one takie są. Teraz staram się znaleźć w nich to co mogę przemieść do realnego świata. może nie wprost, ale w jakimś sensie. Imponuję nie tym co trzeba, własnie to się wiąże z tym nierealnym marzeniem. Szukam drogi dla siebie w minusach aby stały się plusami.

  • Myślę o wiekszosci z tych rzeczy i wlasnie uswiadomilam sobie ze robie krzywde. Sobie.

    I chyba serio – musze przestac. Dzieki za ten tekst :)

  • Trafne zestawienie, na wiele z tych tematów również mam przemyślenia, ale myślę, że warto je ograniczyć :)

  • Jaco

    Ja ogólnie myślę zbyt często i to jest problem. Dzięki za ten tekst! Jeszcze tu wrócę :D!

  • Twój tekst daje motywacyjnego kopa :)

  • Ja myślę, że zbyt często przejmujemy się tym co mówią, albo powiedzą inni. Czy w ogóle jest sens o tym myśleć? Nasze życie to nasze życie i nikt go za nas nie przeżyje. My powinniśmy się czuć w nim najlepiej, więc nie piszmy go pod dyktando innych ;)

  • Bo łatwiej stać w miejscu, a nawet się cofnąć, niż zrobić choćby najmniejszy krok w przód. ;)

  • Świetny pomysł na wpis ! Myślenie o tych wszystkich sprawach, które wymieniałaś tylko ściąga nas w dół i nie hamuje rozwój. bardzo motywujące słowa !

  • Fajnie ugryzłaś temat, myślę że Nowy Rok, to dobry moment by takie myślenie zostawić bardzo daleko za sobą. Ja niby taka świadoma, a też nieraz nakręcam się takimi „rzeczami” :)

  • Najgorsza krzywda jaką można sobie zrobić, to ciągłe powtarzanie „I tak mi się nie uda..” Zawsze warto próbować, dla własnej satysfakcji i do skutku, bo życie to walka o przetrwanie a same myślenie zbyt wiele nam nie daje. Zostaje jeszcze sprawa popełniania błędów, ale przecież one są rzeczą ludzką ;)

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda