Powrót na stronę główną
Kultura

Powracająca miłość

  • 2 lipca 2015
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 9
  • Odsłon: 953
Mówi się, że stara miłość nie rdzewieje. Niby tylko stare przysłowie używane w momencie, w którym para ludzi znów zejdzie się po jakimś czasie oddzielnego życia. Niby prawdziwe tylko czasami. Ale tak naprawdę każdy z nas ma jakąś powracającą miłość, która przypomina o sobie co jakiś czas – najczęściej pojawia się znienacka, całkowicie nas zaskakując. Ja też mam taką swoją starą miłość (oj, bardzo starą), która do dzisiaj męczy mnie i nie daje spać – dosłownie – przez kilka(naście) dni w roku.

Lata temu, kiedy byłam jeszcze przykładną uczennicą szkoły podstawowej, dostałam swój pierwszy komputer, który stał w moim pokoju. Byłam zachwycona, chociaż nawet nie miałam wtedy Internetu (za co jestem wdzięczna rodzicom, bo przynajmniej nie dałam się pochłonąć tej cyberprzestrzeni tak jak dzisiaj).

Ale ja miałam coś znacznie lepszego niż jakiś tam Internet.

Miałam Simsy!

Wtedy jeszcze nawet nie znałam kodów, więc naprawdę angażowałam się w życie moich Simów, w ich pracę oraz przygody towarzyskie. Do dzisiaj pamiętam jak trzeba było w kółko naciskać opcje „przytul” i „pocałuj”, a później w stokrotkach pojawiała się niebieska kołyska z małym bobasem. To było coś! Zero demoralizacji małych dzieci, wszystko tylko przez przytulanie i całowanie!

Później przyszła pora na kontynuację gry, która pod względem grafiki i rozbudowanych opcji znacznie przewyższała swoją poprzedniczkę. I to jest właśnie część Simsów, która do dzisiaj podoba mi się najbardziej. Mam zainstalowane wszystkie możliwe dodatki, więc wachlarz możliwości jest naprawdę ogromny.

 Zazwyczaj gra leży zapomniana, ale czasami (najczęściej działo się to w wakacje bądź ferie zimowe) nagle przypominałam sobie o niej i grałam przez jakieś dwa lub trzy tygodnie niemalże dzień w dzień. Tak jest i teraz. Kilka dni temu postanowiłam ją włączyć, bo dostrzegłam na pulpicie ikonę, która już dawno temu zaczęła zalegać kurzem. I zaczęło się. Mam swoją wielopokoleniową rodzinę (6 grobów leży na moim cmentarzu – ponieważ cmentarzysko jest nieodłącznym elementem mojej parceli) składającą się obecnie z trzech członków i czterech kotów (Simów zawsze jest tyle samo, a kotów przybywa w zależności od mojego humoru – tak czy siak zazwyczaj jest ich sporo). Zamiast czytać, wychodzić na spacery czy umawiać się ze znajomymi na piwo siedzę i gram w Simsy.
Ale nie załamuję się z tego powodu – wiem, że to tylko okres przejściowy i za chwilę mi przejdzie. Mimo to, gra w Simsy to taka moja mała tradycja, której nigdy nie planuję, ale zawsze jakoś samo wychodzi.

Teraz tylko czekam na moment, aż czwarta część gry wpadnie w moje ręce – zapewne znów zatracę się na kilka tygodni, by potem odłożyć pudełko z grą i stwierdzić, że mi się znudziła. Na rok. Potem wszystko wróci jak bumerang.

Czasami żałuję, że mój podświadomy wybór padł akurat na Simsy. Grę, która – nie oszukujmy się – nie jest zbyt ambitna czy edukująca (chociaż w następnych częściach robienie dzieci wyglądało już bardziej realistycznie niż za pierwszym razem), ale mimo wszystko wciąga jak mało która.
A Wy macie takie powracające miłości? Często spotykam się z tym, że ludzie czytają (bądź oglądają) wszystkie części Pottera – może Wy również to praktykujecie? Koniecznie podzielcie się ze mną tym, co stało się dla Was wciąż wracającą miłostką.
  • ja mam taką powracającą miłość- co kilka lat wracam do oglądania wszystkich sezonów One Tree Hill. Kocham ten serial.

  • Ja co jakiś czas czytam „Przeminęło z wiatrem” – urocza historia ;-) Jest jeszcze powracajacy thriller „Co kryje prawda”, oglądany chyba z 10 razy.

  • Mogłabym się podpisać pod tymi Simsami jako moją miłością:)

  • Fajny temat, warto sobie uświadomić, jak się zmieniamy i że czasami do czegoś wracamy. Kiedyś nie wyobrażałam sobie śniadania bez kakao, potem przerzuciłam się na kawę, a teraz powoli wraca kakao. Sama się dziwię, że po paru latach mi się zachciało :)

  • To na mnie Simsy jakoś bardzo nie zadziałały, jedyne co to miałam frajdę w zabijaniu ich :D WIesz usuwanie drabinki z basenu, przypalanie hamburgerów itd. Natomiast bardzo lubię filmy animowany, któe wydawałoby się, że są dla dzieci, a mi się wydaje, że często można tam znaleźć fajne wartości, niekoniecznie podane na tacy ;) No i przeważnie są śmieszne, a to dla mnie ważne :)

  • Do mnie wraca jak bumerang gra w chińczyka:) Lubię się przy niej odstresować, wyluzować…poczuć się taka beztroska i spontaniczna;)

  • Jeżeli chodzi o Simsy to strasznie tę grę lubiłam jak miałam jakieś 12-15 lat. Jednak powiem szczerze, że zachwycałam się nią szybko i szybko nudziłam. Zazwyczaj po wybudowaniu domu już mi się nie chciało grać :) To pewnie przez te kody. Gdyby nie one, gra byłaby bardziej fascynująca. Moją powracającą miłością jest właśnie Harry Potter. Kocham, uwielbiam i oglądam zawsze w połowie lata i jesienią. Wszystkie części :) Natomiast jeżeli chodzi o książki to zdarzyło mi się przeczytać 3 razy pierwszą część i 2 razy ostatnią. Wcale nie uważam tego za stratę czasu.

  • begin again

    O tak, chyba każdy to zna, to uzależnienie od Simsów… To było naprawdę wciągające i chyba każdy, kto posiadał je w swoim domu, przeżył dokładnie to samo. Ja także. Jakiś czas temu także wyciągnęłam swoją zakurzoną płytę Sims2 i przez kilka dobrych dni grałam w nie niemal cały czas. Ale tak jak to u Ciebie bywa, dosyć szybko mnie to znudziło i znów trafiły na swoje miejsce w szafce. Myślałam nawet aby je sprzedać, ale nie miałam serca, więc wciąż należą do mnie i tak już chyba zostanie.

    A co do mojej powracającej miłości… Tak, jest to „Harry Potter”. Nie tyle filmy co książki. Każdą część przeczytałam już jedenaście razy i pewnie za jakiś czas znów sięgnę po tą serię. Jest moim dzieciństwem i jedną z najlepszych książek które kiedykolwiek czytałam.

    Podrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na nową notkę :) x

    http://faiithfully.blogspot.com

  • Simsy <3 moja pierwsza gra. Zawsze nabijałam na maksa umiejętności, zdobywałam wszystkie możliwe awanse i wtedy okazywało się, że gra nie ma sensu. Życie idealne w grze było bardzo nudne. Przypuszczam, że tak też byłoby w realu ;)

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda