Powrót na stronę główną
Społeczeństwo

Po co liczysz czas?

  • 12 lipca 2017
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 6
  • Odsłon: 177
Zauważyłaś kiedyś, jak absurdalnie zachowujemy się na swoich wakacyjnych wyjazdach? Przez cały rok planujemy ten jeden dwutygodniowy wyjazd, marzymy o nim każdego dnia w pracy, jest on naszą motywacją do wykonywania wszystkich wyznaczonych nam zadań. A kiedy nagle przyjeżdżamy już w to upragnione miejsce, nie musimy robić nic konkretnego, bo to w końcu nasze wakacje i czas na nasz odpoczynek – zaczyna się. W głowie pojawiają się myśli „o matko, zostało nam tylko trzynaście dni! Szybko, szybko, chodź, musimy jechać tam i zobaczyć to!”.

Doznajesz jakiegoś obłędu, który każe ci ciągle liczyć ile czasu zostało do powrotu do szarej rzeczywistości. Musisz nawciskać jak najwięcej atrakcji do obejrzenia – byle tylko nie marnować czasu! Gdy druga osoba mówi, że jest zmęczona i chętnie po prostu usiadłaby sobie na ławce i przez godzinę nic nie robiła – oburzasz się, bo przecież jesteście w Kołobrzegu, a tutaj nie można siedzieć i nic nie robić! Bo przecież następne wakacje dopiero za rok, więc trzeba sobie nadrobić!

Podkreślę to raz jeszcze: wyjazd na wakacje to przede wszystkim relaks i odpoczynek, a nie ciągła bieganina za czymś, czego nawet nie chce się tak naprawdę zobaczyć.

Podam ci dobry przykład: w tamtym roku byliśmy z Lubym na wakacjach we Włoszech. Któregoś dnia w Bolonii obudziliśmy się, wyjrzeliśmy za okno i widząc ten blisko czterdziestostopniowy upał – zostaliśmy w hotelu. Siedzieliśmy tam do szesnastej, oglądając drugi sezon True Detective.

O nie, no i co teraz?!

Ano nico. Spędziliśmy ten dzień dokładnie tak, jak chcieliśmy. Wylegiwaliśmy się w klimatyzowanym pomieszczeniu, oglądaliśmy serial i mieliśmy gdzieś, że przecież jesteśmy w cudownej Bolonii i wypadałoby ją zwiedzać. Zwiedzaliśmy w innych dniach i przynajmniej mieliśmy poczucie dobrze spędzonego czasu.

Naprawdę nie mogę zrozumieć ludzi, którzy ganiają całymi dniami za różnymi atrakcjami, mimo że są już zmęczeni czy po prostu nie mają na coś ochoty. Jaki jest sens takich wakacji? Po co w ogóle gdziekolwiek wyjeżdżać, skoro i tak po powrocie nie będziesz czuła się wypoczęta?

Daj sobie spokój ze stresem, pośpiechem i gnaniem w miejsca, na których ci nie zależy. Rób na urlopie tylko to, na co masz ochotę – wtedy będziesz miała pewność, że odpoczniesz, a do domu wrócisz naładowana pozytywną energią i motywacją do działania. Bolonia, Londyn czy Paryż nie uciekną – jeśli nie zdążysz zobaczyć wszystkiego teraz, przyjedziesz znów za kilka lat i zwiedzisz resztę.

Usiądź na chwilę, zachwyć się widokiem, zjedz coś dobrego i po prostu rób to, co sprawia ci największą radość. Jeśli jest to wielogodzinne bieganie i padanie ze zmęczenia – w porządku. Ale jeśli nie – odpuść. Nikt nie odpocznie ani nie spędzi cudownych chwil za ciebie. Nikt też nie powie ci, co jest dla ciebie najlepszą formą odpoczynku ani co jest dla ciebie najprzyjemniejsze. Sama wiesz to najlepiej. I nie daj sobie wmówić, że najlepsze wakacje to te, na których najwięcej się zwiedza.
  • Chyba właśnie o to chodzi, żeby na wakacjach robić to na co ma się ochotę. Bez presji, bez bieganiny.
    Lubię zwiedzać, spacerować i poznawać nowe zakątki, ale przy 40 stopniach też chyba bym z tego zrezygnowała :)

  • Tyle razy byłam na różnych wakacjach i też zdarzały się momenty, gdzie przesiedzialam cały dzień w domu. Fakt, trochę się żałowało. Jednak zawsze wracałam wypoczęta, nawet jeżeli w planie było sporo zwiedzania. Mnie nawet spacery relaksują. Masz rację. Wakacje nie mogą być na siłę. Fajnie, jak jest wszystko przemyślane i każda chwila zorganizowana, ale we wszystkim powinien być zachowany umiar.

  • Racja, każdy musi znaleźć sposób na swoje idealne wakacje. Jak do tej pory udało mi się łączyć zwiedzanie, lenistwo i spędzanie czasu z rodziną. Miły wypoczynek, przez co powrót do rzeczywistości był jeszcze trudniejszy.

  • Jeśli dla kogoś bieganina jest formą odpoczynku to nie pozostaje nic innego tylko życzyć udanego spędzania wakacji. Każdy powinien znaleźć w nich coś dla siebie, a nie biegać i zwiedzać, bo ktoś tam był i widział to co ja nie zobaczę. :) Chyba nawet w wakacje towarzyszy nam takie myślenie: ja też muszę to zobaczyć, bo co być i nie obejrzeć. Zamiast wykorzystać ten czas po to by zwolnić, przestać się martwić, planować, analizować wszelkie za i przeciw i tak się nakręcamy. Chyba zapominamy zostawić nadmiar myślenia w domu i postawić na spontaniczność :D

  • Marcelina Rzepa

    Każdy z nas lubi inaczej spędzać wakacje. Ja nie cierpię leżeć na plaży plackiem, opalać się z każdej strony i patrzeć w morze. Uwielbiam za to zwiedzać, poznawać nowe smaki i ludzi. / rzepaczki.pl

  • Myślę, że każdy ma swój styl spędzania wakacji. Ja np. nie mogłabym spędzać czasu bezczynnie, leżąc na plaży albo opalając się na trawce, mnie cały czas coś gna i muszę być w ruchu, bezczynność najbardziej mnie męczy ;)
    Pamiętam, jak w zeszłym roku nad morzem poszliśmy na plażę, rozłożyliśmy kocyk, umęczyliśmy się z wbijaniem parawanu, wszystko porozkładaliśmy, usiedliśmy i po pięciu minutach zdecydowaliśmy, że starczy ;)

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda