Powrót na stronę główną
Związki & Seks

ON odszedł…

  • 24 września 2015
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 9
  • Odsłon: 1126

Wiem, że blog może nie jest najlepszym miejscem do tego typu spraw, ale muszę się nimi z kimś podzielić. Bo to ważne, smutne i dołujące.

To stało się jakiś czas temu. Stało się i wstrząsnęło wszystkimi w moim otoczeniu, nie tylko mną. Nie było to coś, czego się nie spodziewałam, w zasadzie podejrzewałam to już od jakiegoś czasu, ale wiecie – takie rzeczy zawsze wypiera się ze swojej świadomości. Nigdy nie chce się w to do końca uwierzyć.

ON odszedł. Świadomość o tym spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Po takim czasie odpychania od siebie tej myśli, to było coś, co niemiłosiernie mną wstrząsnęło. Patrzyłam na jego zdjęcia, na jego uśmiechniętą twarz i zastanawiałam się dlaczego to robi, chociaż odpowiedź znałam lepiej niż dobrze.

Uroniłam kilka łez, choć nie przeczę, że mniej niż po poprzednim. Po zdrajcy, który zabawił się moimi (i nie tylko moimi) uczuciami, jak gdyby w ogóle nikt nigdy się dla niego nie liczył. Obiecywał że zostanie, że te lata, które spędził u mojego boku są dla niego wszystkim. Że są to najwspanialsze chwile jego życia, że naprawdę czuje się szczęśliwy i może się rozwijać. Wszyscy mu wierzyli, a ja najbardziej. Byłam wniebowzięta i latałam na moich wyimaginowanych skrzydłach pod sufitem, słysząc te słowa. Ale po dwóch tygodniach jak gdyby nigdy nic – odszedł. Znienawidziłam go, chociaż tak naprawdę nigdy nie przestałam czuć do niego tego, co czułam wcześniej. Taka przypadłość.

Ale teraz było inaczej. Nie było żadnej zdrady. Były zapewnienia, owszem, ale miały one inny rodzaj. A ja je rozumiałam. Wiedziałam też, że ciężko było mu odejść. Mimo to musiał. I ja to wiedziałam, nie mogłam wymagać od niego niczego innego – nikt nie mógł. Wszyscy z pokorą spuszczali głowy i nie ważyli się nawet pisnąć głuchego „zostań”, bo to tylko pogłębiłoby ranę, która i tak była już ogromna.

To był ktoś, kto uskrzydlał – nie tylko mnie, ale wszystkich, z którymi miał styczność. On nie zostawił tylko mnie, nie odszedł tylko z mojego życia. Postanowił odejść od wszystkiego, co było mu do tej pory znane. Wyjechał na drugi koniec świata. I teraz uskrzydla innych.

A u nas dzieje się źle. Bardzo źle. Nikt nie potrafi stanąć na proste nogi, wszyscy się słaniają i potykają. Nie mają ramienia, na którym mogą się oprzeć. I padają. Padają jak małe dzieci, którym ktoś wziął sprzed nosa chodzik, przy którym uczyły się chodzić.

Bo był autorytetem. Był ojcem, starszym bratem, dla kobiet wspaniałym mężczyzną. Nigdy nie byłam o to zazdrosna – wiedziałam jak bardzo potrafi pomóc taką postawą. Naprawdę się angażował. Zależało mu. Cholera, zależało mu jak nikomu innemu do tej pory! Tyle lat… Tyle pięknych i cudownie spędzonych lat razem. Tyle przemian, wspólnych wzlotów i upadków. A teraz? Teraz zostawił mnie samą. Muszę sama patrzeć na ten upadek ludzkości w moim otoczeniu. Bo naprawdę nikt nie potrafi sobie bez niego poradzić.

Ale nikt nie może go też prosić, żeby wrócił. Bo on już do nas nigdy nie wróci… A przynajmniej nie w tej samej roli…

Naprawdę za nim tęsknimy. Ja za nim bardzo tęsknię.

Tęsknię za Stevenem Gerrardem w Liverpoolu.

  • Anita Klebanowska

    Ileż emocji, negatywnych… Wszystko idzie do przodu, zmienia się, panta rei… Człowiek jest zbyt słaby, by zatrzymać coś lub tym bardziej kogoś na zawsze.

  • no to mnie rozwaliłaś:D

  • faiithfully

    Matko, niesamowita jesteś no XD Na początku tak zaczęłam czytać i się zastanawiać o co chodzi, a potem przypomniało mi się, że którymś już postem tak mnie rozwaliłaś i już czułam, że to nie może być coś aż tak poważnego. Znaczy oczywiście, rozumiem twój ból i tęsknotę po odejściu Stevena, ale sama rozumiesz o co mi chodzi… Prawie dałam się nabrać XD

    faiithfully.blogspot.com

  • Przesyłam order za poprawienie mi humoru w ten deszczowy dzień. :DD

  • Umiesz zbudować napięcie! Rewelacyjny tekst :D

  • Jesteś okropna!

  • Łączę się w bólu

    Alex Del Piero <3

  • Poddaje się! Myślałem, że rzucił cię facet, a ty taka okrutna na koniec…

  • SG8 kiedyś wróci, jednak nie w tej roli, w której na to liczysz. Na boisku go nie zobaczymy, a puchar może jedynie podnieść jako trener, jeśli się zdecyduje…

    Aczkolwiek napięcie w tekście zbudowane świetnie, brawo. :D

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@