Powrót na stronę główną
Literatura

Mróz w samym środku upalnego lata

  • 9 sierpnia 2017
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 4
  • Odsłon: 131
Pewnego, zupełnie zwyczajnego dnia siedzisz sobie ze swoim laptopem na kolanach i buszujesz w Internecie. Nie spodziewasz się znaleźć niczego sensacyjnego, aż tu nagle wchodzisz na stronę o dziwnym adresie, a twoim oczom ukazuje się mężczyzna i dwie kobiety. I choć nie lubisz „filmów dla dorosłych”, już po zaledwie paru minutach okazuje się, że dużo bardziej wolałabyś, żeby to nagranie okazało się być pornosem.

Mężczyzna na środku jest zamaskowany. W pewnym momencie zaczyna przedstawiać siedzące obok niego kobiety, a zaraz po tym rzuca: „ty zdecydujesz, która z nich przeżyje”. Zanim zdążysz pomyśleć, co właściwie przed chwilą się stało, na ekranie twojego laptopa wyświetlają się dwa imiona – kliknięcie w jedno z nich to oddanie głosu na którąś z kobiet.

Zdecydujesz się kliknąć? Bo tak się składa, że kilkaset osób już to zrobiło…

BEHAWIORYSTA

O książkach Remigiusza Mroza słyszeli już chyba wszyscy. Jest to człowiek, który pisze książkę za książką, a każda z nich zbiera ogrom pozytywnych recenzji. Już od długiego czasu chciałam przeczytać jakąś pozycję spod pióra Mroza – zniechęcał mnie jednak gatunek, z którego autor jest znany. Nie jestem bowiem wielką fanką kryminałów, w zasadzie nie czytałam jeszcze takiego, który by mi się spodobał.

Ale przecież nie mogłam przejść obojętnie obok twórczości tego autora, skoro tak wiele się o nim mówi! Musiałam sprawdzić, o co tyle zachodu.

Na pierwszy ogień poszedł „Behawiorysta”. Wybrałam go z jednej prostej przyczyny – chciałam sprawdzić, czy stylistyka Mroza w ogóle przypadnie mi do gustu. Nie chciałam zaczynać od pierwszego tomu którejś z serii, bo później czułabym się w obowiązku doczytania jej do końca. Nawet, gdyby mi się nie podobała.

Akcja zaczyna się szybko, jest bardzo wciągająca i już po kilku pierwszych rozdziałach następuje moment, w którym zaczynam się zastanawiać o co chodzi. Bo dzieje się coś, co na dobrą sprawę mogłoby zakończyć całą książkę (a nauczona doświadczeniem wiem, że niektórzy autorzy w ogóle nie potrafią pisać dobrych zakończeń). Dodatkowym „problemem” (choć tak naprawdę to przeogromna zaleta – szczególnie przy kryminałach) był fakt, że „Behawiorystę” czytałam na czytniku. Przy wyłączonym wskaźniku postępu czytania. Nie miałam więc zielnego pojęcia na której jestem stronie i ile jeszcze do końca. Taki rozwój akcji w tak szybkim czasie wydawał mi się to jednak zbyt podejrzany.

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się, iż po takim początku wszystko będzie przewidywalne, monotonne i dokładnie takie, jak we wszystkich innych kryminałach. A tu taka niespodzianka!

Akcja jest bardzo dynamiczna i często autor przeplata ze sobą dwa wątki, co – jak wiemy – jest niezwykle irytujące, bo ten drugi „wkracza” zazwyczaj w bardzo ważnym momencie tego pierwszego. Na całe szczęście jest to taka pozytywna irytacja.

Pod koniec miałam wrażenie, że autor trochę za bardzo przyspieszył, przestał trzymać nas w niepewności i dość szybko odsłonił przed czytelnikami wszystkie karty. Nie wydarzyło się to w jednym rozdziale, to prawda, ale mimo wszystko nastąpił tutaj pewien zgrzyt. Wolałabym, by zakończenie „ciągnęło się” w takim samym tempie co pozostała część książki.

MRÓZ CZY PRZYMROZEK?

Kryminały (a przynajmniej te nieliczne, z którymi miałam dotychczas do czynienia) mają to do siebie, że często pisane są bardzo prościutkim językiem. Wiadomo – liczy się tam głównie fabuła, a nie udziwnienia językowe. Ale Remigiusz Mróz bardzo mnie w tej kwestii zaskoczył. Styl może i jest nieskomplikowany (co nie oznacza, że infantylny!), ale zasób słownictwa jest bardzo… ambitny. Pojawiają się słowa specjalistyczne z różnych dziedzin, główny bohater również jest niezwykle inteligentnym mężczyzną, o czym świadczy chociażby jego dbałość językowa oraz dobór słów. Bardzo, ale to bardzo cenię sobie książki, które sprawiają, że czasami muszę zastanowić się nad jakimś słowem bądź nawet poszukać jego znaczenia. Czuję wtedy, że nie jest to jedynie lektura, przy której mam się dobrze bawić – mogę się również z niej czegoś nauczyć.

Rzeczą, do której muszę się przyczepić, są bohaterowie. Uwielbiam, gdy postaci w książce są wielowymiarowe i nie mogę wpisać ich do tabelki „dobry” albo „zły”. Są gdzieś pomiędzy. I Behawiorysta, tytułowy bohater, miał przeogromne predyspozycje do tego, by takim bohaterem być – nieoczywistym, za którego czasami mocno trzymamy kciuki, a czasami najchętniej wepchnęlibyśmy go pod przejeżdżającą ciężarówkę. Niestety, tutaj to się nie udało.

Co gorsza, nie było tam ani jednego pierwszo- czy nawet drugoplanowego bohatera, z którym w jakiś sposób bym się utożsamiła, z powodu którego byłoby mi przykro bądź z którym wspólnie bym się cieszyła. Największe emocje wzbudzały we mnie postacie epizodyczne, pojawiające się zaledwie na kilku stronach.

To jednak nie skreśla ani tej pozycji, ani autora. I werdykt z zadanego w nagłówku pytania może być tylko jeden: mróz. I to srogi.

4po4

4 po 4 to rubryka, w której 4 osoby opisują wyżej recenzowaną książkę w 4 słowach bądź wyrażeniach


krwawa, wciągająca, szokująca zakończeniem, kryminalnie idealna
— Jagoda

napisana na światowym poziomie, nieprzewidywalna, szokująca, dotykająca moralnych problemów
Kasia

idiotyczna fabuła, bohaterowie wzięci z psychiatryka, bezsensowne okrucieństwo, gniot
Roman Dłużniewski

bardzo ciekawa, chwilami niewiarygodna, niezbyt sympatyczny główny bohater, dynamiczna
— Ewa

  • O! A ja wręcz przeciwnie, uwielbiam kryminały i czytałam wiele napisanych bardzo dobrym i ambitniejszym językiem!:) To typowa literatura kobieca zawsze odrzuca mnie płytkością własnie;) Co do książki mam takie same spostrzeżenia jak Ty! Są drobne minusy, ale jako całość powieść bardzo wciąga!:)
    No i cieszę się, że mogłam być małą częścią tego wpisu:)
    Pozdrawiam serdecznie ♥

    • Chyba naprawdę muszę dać szansę kryminałom. :)
      Raz jeszcze – już chyba po raz setny :D – dziękuję Ci za pomoc przy tworzeniu tego tekstu! :)

      • ależ nie ma za co, to była przyjemność:D polecam się na przyszłość:))

  • Mnie się dobrze tę książkę czytało. Może nie jest wybitna, ale wciągnęłam się w akcję, czyli dostałam to, czego chciałam. :D

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda