Powrót na stronę główną
Związki & Seks

Mój obowiązek

  • 30 kwietnia 2016
  • Luby
  • Komentarzy: 4
  • Odsłon: 1073
– Skoro cię o to proszę to jest to twój obowiązek – za pomocą tej subtelnej i delikatnej sugestii Najwspanialsza namówiła mnie do stworzenia tekstu, który zamierza wrzucić na najlepszego bloga na świecie. Z ochotą zobowiązałem się więc do napisania tych kilku akapitów – w końcu sprawianie radości mej lubej to czysta przyjemność. A każda chwila świętego spokoju, kiedy nikt mi nie wierci o coś dziury w brzuchu jest na wagę złota.

Bo z moją lubą to jest tak: kochane i urocze z niej stworzenie, ale gdy zaplanuje sobie coś do zrobienia jest siłą nie do powstrzymania (a gdy zaplanuje komuś, to już w ogóle). Najtragiczniejsze w skutkach efekty tego tornada przychodzą w chwili, gdy padają dwa słowa, których każdy normalny człowiek wystrzega się jak ognia.

Galeria handlowa.

Nie wiem jak u Was, ale w moim przypadku w takiej sytuacji, gdy mój mózg przeprocesuje już co się właściwie stało, reakcją jest atak paniki. Broń Boże nie należy traktować tego jako słabości – po prostu w ten sposób działa ewolucja. Wyposaża nas w mechanizmy obronne, dzięki którym zwiększają się nasze szanse na przeżycie. Im większa galeria tym silniejsza reakcja alergiczna – zobaczycie, że za kilka-kilkanaście lat naturalnym odruchem wśród normalnych ludzi po usłyszeniu tych słów będzie wyłączenie błędnika i ucieczka w losowym kierunku. I żeby doprecyzować: pisząc „normalni ludzie” mam na myśli ten gatunek, który mając za zadanie zakup rondla idzie do sklepu, kupuje rondel i wychodzi.

No ale czasami w życiu mężczyzny przychodzi taki czas, że trzeba – mimo, że z każdą minutą spędzoną w galerii mizernieję i zauważam u siebie objawy coraz to nowych chorób i dolegliwości. Na szczęście ma luba zna litość i kiedy w myślach układam grafik wizyt u kolejnych lekarzy specjalistów, od psychiatry do neurologa, z zadumy wyrywa mnie radosne:

– Luby, zobacz jakie cudne ściereczki, idealnie komponowałyby się z tymi zasłonami, które widzieliśmy trzy sklepy temu. A w ogóle to zobacz, szukaliśmy haczyków do łazienki a tu właśnie są takie jak chcieliśmy, w idealnym kolorze!

– To co, kupujemy? – odpowiadam, licząc na to, że nasza wizyta w tym przybytku rozpusty i zapomnienia niewiast w wieku różnym dobiega końca, jednocześnie zdając sobie sprawę z płonności mych nadziei.

– Nie, chodź do tamtego sklepu naprzeciwko, pokażę ci jaki fajny plecak widziałam ostatnio!

  • Nie wiem jak to stało, że przegapiłam ten wpis! ;D Przez majówkę chyba! ;)
    Cóż… z tekstu tego wynika, że mam z Gabi wiele wspólnego, a na zakupach zachowujemy się podobnie. :) Chętnie poczytam tutaj więcej tekstów z męskiego punktu widzenia! ;)

    P.S. W życiu realnym naprawdę mówicie do siebie ‚luby, luba”? To jest piękne! ;) <3

    • No, nie zawsze nazywamy siebie „lubym” i „lubą”, ale w sumie dość często się zdarza. :D

  • Hmmm skąd ja to znam?:) Chyba większość kobiet ma podobnie, chociaż mój luby czasem chce iść na zakupy, więc jaka wtedy jest moja radość:D ostatnio nawet cierpliwie łaził ze mną od sklepu do sklepu przez 5godzin i nawet nie marudził <3

  • Panie Luby :D, to Pan nie wie, że zakupy to bardzo poważna sprawa? :D Ich się nie robi hop siup! :D

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@