Powrót na stronę główną
Związki & Seks

Dlaczego boisz się seksu?

  • 14 lutego 2016
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 10
  • Odsłon: 1150
Nie da się ukryć, że żyjemy w epoce porno, Grey’a i ekscesów erotycznych. Coraz częściej ludzie robią rzeczy, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikomu nie przyszłyby do głowy. W łóżku lubimy czuć adrenalinę i przeżywać zupełnie nowe, nieznane dotąd emocje. Począwszy od zabawek erotycznych, przez seks analny, aż po fisting. To nic złego, wszystko jest dla ludzi i jeśli tylko ma się na to ochotę – śmiało. Przecież nikt Ci do łóżka nie będzie zaglądał, żeby sprawdzić, co robisz, a czego unikasz. Chyba, że lubisz się tym chwalić, ale to już inna sprawa.

Tak czy siak jak często robiąc te wszystkie rzeczy, uprawiasz seks? O ile częściej w łóżku odbywa się zabawa, igraszki, czy jeszcze inne rzeczy? Brakuje tylko seksu. Dlaczego tak bardzo boimy się tego słówka? Dlaczego nas ono zawstydza? Częściej mówimy swoim partnerom „kochanie, mam ochotę COŚ porobić” lub „pokochać się” niż po prostu stwierdzić, że ma się ochotę na seks. To z jednej strony temat wszechobecny i wielu ludziom bardzo bliski, a jednocześnie tak bardzo odległy. Nadal to dla nas słowa tabu – podobnie jak penis. Tak, penis śmiało może przybić sobie piątkę z seksem, bo oba te słówka są często zastępowane jakimiś innymi, synonimami.

Charles Bukowski określił kiedyś seks w bardzo, ale to naprawdę bardzo trafny sposób. Ten cytat jest jednym z moich ulubionych.

stosunek płciowy to kopanie śmierci po dupie, gdy samemu się przy tym śpiewa.

Ha – powiecie – nawet Bukowski używa określenia „stosunek płciowy”, a ty nam tu o używaniu słowa seks prawisz! Cóż, jeśli przeszło Ci to przez myśl, Drogi Czytelniku, to mogę jedynie uśmiechnąć się z politowaniem w Twoją stronę i poradzić, byś sięgnął po jakąkolwiek książkę Bukowskiego, bo jestem pewna, że jeszcze tego nie zrobiłeś.

Tak czy siak seks to zdecydowanie jedna z najbardziej wyjątkowych czynności, jaką możemy wykonywać, więc nie odbierajmy jej tej wyjątkowości, określając ją jakimiś synonimami! A przynajmniej nie ciągle. To tak, jakby o Tobie wszyscy i cały czas mówili „ej, dziewczyno” albo „ej, chłopaku”. Nie jest to zbyt fajne i przyjemne, prawda?

Więc dlaczego boisz się seksu? Nie jest wcale taki straszny! Nie odpadnie Ci język po wypowiedzeniu tego słówka, nie umrzesz z tego powodu i nikt dorosły (może inaczej – nikt kto wyszedł poza mentalność typowego gimnazjalisty) nie spojrzy na Ciebie krzywo tylko dlatego, że używasz najnormalniejszego w świecie słówka. Bo przecież nie jest to jakieś wymyślne słowo – znajdziemy je nawet w słowniku, wiecie? Pewnie, że wiecie. Wszyscy zawsze sprawdzali, czy tam jest, gdy na lekcjach polskiego dostawali do rąk te wielkie i grube książki…

Zacznijcie więc w tej nieszczęsnej sypialni robić to, co należy. Bez względu w jakiej formie. Nie interesują mnie szczegóły Waszego życia erotycznego, naprawdę. Ale używajcie tego jakże wdzięcznego słówka, jakim jest seks. Nie bójmy się języka, on wcale nie jest taki straszny. A mówienie wprost popłaca. I jest fajniejsze niż bezustanne używanie zamienników oraz obchodzenie wszystkiego naokoło.
  • Myślę, że ludzie nie tylko słowa seks się boją… ;) Trochę to dziwne, bo właśnie jest jak powiedziałaś, żyjemy w epoce erotyki :D Chociaż ja i tak widzę większą otwartość na te tematy wśród np. moich rówieśników. Dla naszych rodziców to był normalnie temat tabu, a słowa „seks” chyba nigdy nie usłyszałam od mojej mamy czy babci ;)

  • Seks to seks – po co to komplikować… Ja wolę otwarcie mówić, bo wiem, że to będzie lepiej odebrane niż błądzenie słowami po nieznanym. Po to na wszystko wymyślono odpowiednie słowo, dlatego seks dla mnie to rzecz normalna.

  • „Seks” wyraża więcej niż tysiąc słów ;)

  • Wynika to pewnie z tego, że kiedyś to był temat tabu i seks uprawiało się raz na tydzień, oczywiście przy zgaszonym świetle i pod kołdrą. A jak była w filmie scena erotyczna, to zasłaniało się oczy dzieciom (ok, taka lekka scena, a nie hard porn) i mówiło „nie patrz”.

  • Masz rację Gabi! Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Choć nie ukrywam, że sama też wiele razy używam innych zwrotów tak zwyczajnie dla urozmaicenia, a nie dlatego że czegoś się obawiam, albo nie daj co nie chce mi to przejść przez słowo. Chyba nadal jest jeszcze tak, że to taki temat tabu, o którym wspominają w swoich komentarzach inni. Gdzieś się tego wstydzimy i dlatego unikamy jak ognia. Chyba za bardzo wyolbrzymiamy to co nie jest niczym nadprzyrodzonym. :)

  • Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale w sumie racja. Mało kto nazywa rzeczy po imieniu. :)

  • Najlepsze są synonimy, ktorymi zażenowani rodzice starają się opisać dziecku seks. To dopiero sztuka! :)

  • Seks kojarzy się z nagością, a ludzie wstydzą się swojego ciała – stąd, moim zdaniem, ten opór przed wypowiadaniem tego słówka i zastępowanie go jakimiś opisowymi synonimami. Tak żeby Was oswoić – ruchajcie się, uprawiajcie seks, pieprzcie się – to na prawdę nic zdrożnego. Propsy za Bukowskiego, dorzucam jeszcze Woody Allen’a ;)

  • Racja ! Kiedy w najbliższym gronie przyjaciółek z winiaczem lub innym godziwym trunkiem opowiadamy sobie o wszelkich zdobyczach, przygodach i ekscesach- tylko ja nie owijam tego w taką lekką, pruderyjną otoczkę. Momentami czuję się jakbym była w swoim gronie facetem, ale często się zastanawiałam, czy to ze mną czy z nimi jest co nie halo ;D
    Myślę, że ani tu ani tam, jednak popieram całkowicie uosabianie seksu. W końcu jegomość jedno ma imię!

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda