Powrót na stronę główną
Literatura

Co, gdyby Hitler wrócił?

  • 12 listopada 2016
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 8
  • Odsłon: 565
Ostatnio na blogu zrobiło się bardzo książkowo. Nie planowałam tego, ale muszę przyznać, że książki to ostatnio temat, na który mam najwięcej do powiedzenia. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe i przy okazji liczę, iż z moich recenzji uda Wam się wyciągnąć coś wartościowego oraz inspirującego. Liczę, że pewnego dnia, czytając którąś z moich opinii będziecie chcieli czym prędzej złapać za daną pozycję bądź wykreślić ją ze swojej listy „do przeczytania”. Dzisiaj opowiem o książce, która przyciągała mnie do siebie już chyba półtora roku temu. A zaczęło się tak:

Któregoś dnia umówiłam się ze znajomym w Krakowie. Mieliśmy iść do pubu na jeden z meczów Liverpoolu. Ale ja, jak to ja, przyjechałam do Krakowa na długo przed umówioną porą. Poszłam więc do księgarni i zaczęłam buszować między półkami. W końcu dojrzałam pozycję, która przykuła moją uwagę zarówno tytułem, jak i niesamowicie pomysłową okładką. Wzięłam ją do ręki, usiadłam i zaczęłam czytać. Po przeczytaniu czterech rozdziałów zorientowałam się, że pora spotkania się zbliża i z bolącym sercem odłożyłam książkę na swoje miejsce. Od tamtej pory wiedziałam, że muszę do niej wrócić, bo wydawało mi się, że w końcu znalazłam tę książkę, na którą czekałam bardzo długo – książkę, która zachwyci mnie jak żadna inna.

Niestety, nie poszłam następnego dnia do księgarni i nie kupiłam jej. Jedyne co zrobiłam, to spojrzałam w katalogu bibliotecznym, czy można ją wypożyczyć. Pech chciał, że ta pozycja nie widniała na liście księgozbioru. Trudno. Przeszłam obok tego faktu zaskakująco obojętnie i o książce w sumie zapomniałam. Co prawda miałam przebłyski pamięci; wiedziałam, że chcę tę książkę dokończyć, ale nie aż tak, by wydawać na nią 40 złotych (bo tyle wynosi cena okładkowa). Dopiero niedawno dorwałam tę książkę w krakowskim Składzie Tanich Książek – za 15 złotych. Wtedy już nie było mowy – musiałam ją mieć. Szybko dokończyłam czytanie „Finansowego ninja” i wzięłam się za lekturę tej niezwykle intrygującej powieści.

ZARYS FABUŁY

Nie będę opowiadać Wam w szczegółach o czym jest ta powieść. Nie chcę przedstawiać drobiazgów, które mogłyby zniszczyć Wam samodzielną lekturę, bo nie o to przecież chodzi w recenzjach. Przedstawię kilka najistotniejszych oraz najbardziej wyrazistych wątków.

Zacznijmy może od początku, czyli o jakiej książce ja w ogóle cały ten czas piszę? Pozycją, która tak się za mną snuła jest książka „On wrócił” Timura Vermesa.

Jest rok 2011 (dwa tysiące jedenasty!). Pewnego dnia, na jakimś kompletnym odludziu budzi się Adolf Hitler. Cały i zdrowy, (w miarę – a przynajmniej nie mniej niż wcześniej) poczytalny, a do tego w swoim mundurze. Nie ma zielonego pojęcia skąd się tam wziął i gdzie właściwie ma się udać. Wokół nie ma żadnego jego starego towarzysza ani nikogo, kto byłby choć odrobinę znajomy. Podnosi się i dociera do centrum Berlina, które wydaje się dla niego zupełnie innym miastem. W myślach co chwilę powtarza sobie kogo musi zganić (ewentualnie rozstrzelać) za to, że to nie zostało wyburzone, tamto naprawione, a po ulicy chodzą tamci ludzie.

Hitler szybko dochodzi do wniosku, że znalazł się tutaj, by naprawić to, co nie wyszło mu za pierwszym razem. By ponownie przejąć władzę i skierować świat na właściwy tor.

Jak myślicie, kto wykorzystałby ponowną obecność byłego wodza Rzeszy Niemieckiej na świecie? Oczywiście telewizja! Myśląc, że to tylko jakiś szaleniec przebrany za Hitlera, wystawiają go na scenie w jakimś programie komediowym. Tam, uparty i przekonany o swoich racjach Adolf wygłasza mowę o podobnym wydźwięku jak w czasach, w których żył pierwotnie. Wszyscy postrzegają to jako żart. Oglądalność rośnie, kontrowersja wokół jego osoby również. Pojawiają się zwolennicy jak i przeciwnicy. Swój głos zabierają osoby, które przeżyły wojnę i nie zgadzają się na coś takiego.

A Hitler idzie dalej. Tu wywiad, tam spotkanie, tam jeszcze rozdawanie autografów czy robienie sobie zdjęć z dziećmi. Z jego perspektywy wszystko wygląda bardzo dobrze – plan się realizuje. A co myślą o tym inni ludzie, możecie sobie tylko wyobrazić, stawiając się po obu stronach barykady.

ZAKOŃCZENIE

Powiem tak: gdy pierwszy raz czytałam początek tej książki, wydawał mi się on znacznie lepszy. Mniemam, że po prostu od tamtego momentu moja literacka poprzeczka powędrowała w górę i wymagania są znacznie większe. Niemniej nie była to najgorsza lektura ze wszystkich.

Problem jednak jest taki, że zakończenie totalnie niczego nam nie wyjaśnia. Nie do końca pokazuje jaki był cel tej książki oraz tego pomysłu. A ja bardzo nie lubię książek bez sensu. Wszyscy zachwalali tę pozycję, że pokazuje ona jak wyglądałby świat, gdyby taki potwór jak Hitler rzeczywiście pojawił się w świecie ponownie. Ale ona wcale tego nie pokazuje – albo ja jestem na tyle głupia, że nie potrafię tego dostrzec. Kilka wystąpień w telewizji, kilka artykułów i opinii zwykłych ludzi jeszcze nie rysuje nam obrazu świata. Ba, to nawet nie daje nam wstępnego szkicu.

To absolutnie nie dyskwalifikuje tej pozycji – myślę, że warto po nią sięgnąć. Szczególnie, gdy ktoś – tak jak ja – zakochany jest w klimatach wojennych pojawiających się w literaturze. Tutaj co prawda nie znajdziecie ich bezpośrednio, no ale hej – Hitler, który budzi się w XXI wieku? To nie może nie przykuć uwagi.
  • Trochę mierzi mnie pojawianie się Hitlera w literaturze. Jakby autorzy nie znali żadnych innych ciekawych ludzi do opisania… Albo doskonale wiedzieli, że Hitler się sprzedaje, bo ludzi fascynuje zło. Dla mnie to płytkie i naciągane granie na emocjach, więc przeważnie takie książki omijam. Teraz też, sądząc z recenzji, szału nie ma, więc raczej się nie skuszę.

    • Może autorzy sięgają do Hitlera, bo wiedzą, że czytelnicy go kojarzą/znają? Jednak książka o innej, nieznanej postaci, nie zwróciłaby prawie niczyjej uwagi. A dzięki znajomości działań Hitlera publika jest w stanie bardziej wczuć się w klimat książki i problemu, który opisuje.

  • Myślę, że najnowszy odcinek „Supernatural” by Ci się spodobał ;) Tam też Hitler wraca do żywych!

  • admiralette

    Zaciekawiłaś mnie na początku twojego tekstu, ale koniec już mnie lekko przygasił. Sam nie wiem, czy warto sięgnąć. Muszę poszukać na Legimi lub w tanich książkach.

  • Wyobraziłam sobie, co by było, gdyby Hitler rzeczywiście wrócił i przeszył mnie dreszcz. Zarówno tematyka książki jak i ilustracja na okładce są mega intrygujące. Szkoda, że Twoje pierwsze wrażenie nie pokryło się z ostatecznym ;).

  • Widziałem już tę książkę na półkach księgarni niejednokrotnie i właśnie ta okładka zawsze zwracała na siebie moją uwagę. Tematyka jak dla mnie bardzo ciekawa, tylko teraz obawiam się, że ta pozycja mnie zawiedzie. Na pewno kupię, jak znajdę ją w jakiejś atrakcyjnej cenie.

  • Nieszablonowy pomysł na fabułę ;)

  • Książka ciekawa, sam tytuł już intryguje co by było gdyby. Szczerze to aż strach się bać, na pewno miałby siłę przebicia.

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda