Powrót na stronę główną
Związki & Seks

A jednak zdradziłam…

  • 5 września 2016
  • Gabriela Deda
  • Komentarzy: 9
  • Odsłon: 1089
Całe życie zarzekałam się, że nigdy, ale to przenigdy nikogo nie zdradzę. I faktycznie jakoś nigdy mi się to nie zdarzyło. Ba, nawet mnie do tego nie ciągnęło, bo i po co? Zdrada to zło, same problemy i do tego kac moralny do końca swoich dni. Po co to komu? Napisałam nawet kiedyś tekst, w którym usiłuję przekonać cały świat, że zdrady nie można wybaczać, bo co raz się zdarzyło, zdarzyć się może jeszcze mnóstwo razy. I pewnie, nadal napisałabym ten tekst dokładnie tak samo, ale wiecie co? Gdy sprawa zaczęła dotyczyć mnie, jakoś inaczej patrzę na to wszystko… Bo tezy niby wciąż są aktualne oraz prawdziwe. Ale czy aby na pewno muszę ich przestrzegać…? Łatwo jest mądrze mówić, ale przestrzegać swoich mądrych reguł jest już znacznie trudniej.

Bo tak się zdarzyło, że dopuściłam się zdrady. Nie mogę powiedzieć jakiej – czy małej, czy dużej, bo zdrada to wszakże zdrada. Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Przysięgam, że tego nie planowałam! Nigdy nie chciałam, żeby do tego doszło i naprawdę zdaję sobie sprawę z tego, że postąpiłam niewłaściwie. Nie mogę uciekać się do politycznych chwytów w stylu „popełniono błąd”. To ja ten błąd popełniłam. Zdarzyło mi się wdepnąć w wielkie gówno, które ubrudziło moje buty do tego stopnia, że bardzo trudno będzie mi je wyczyścić. O ile w ogóle kiedykolwiek mi się to uda.

Czy przyznałam się do zdrady? Przed samą sobą – tak. Przed tym, kogo zdradziłam – nie. I nie zrobię tego, choć wiem, że tym samym zaprzeczam jednej z głównych tez postawionych w moim tekście o zdradzie, o którym wspominałam wyżej. Ale ja nawet nie mam po co się przyznawać – to i tak nic nie zmieni.

Wiem, że to żadne usprawiedliwienie, ale myśl o zdradzie trafiła we mnie tak mocno i tak gwałtownie, że nawet nie miałam chwili, żeby ją przemyśleć. Gdybym występowała w książce, napisałabym, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. W rzeczywistości brzmi to ckliwie i banalnie, ale naprawdę tak było. Wystarczyło mi jedno spojrzenie i już wiedziałam, że muszę go mieć. Muszę i koniec! A wiecie dlaczego? Bo miał to, czego do tej pory mi brakowało.

Rozmawiałam o nim z Lubym. Jeszcze przed samą zdradą, rozumiecie? Rozmawiałam o zdradzie z Lubym jeszcze zanim do niej doszło. Paranoja. Ale Luby – dość nieświadomie – sam nakłonił mnie do tego czynu. Powiedział nieme „tak”, dał przyzwolenie. A ja, głupia, to wykorzystałam.

Nie wiem, co Luby o tym wszystkim teraz myśli. Nie wiem, czy zdaje sobie sprawę z tego, co zrobił. Od tamtego czasu nie poruszaliśmy tego tematu. Oczywiście pod żadnym pozorem nie chcę i nie próbuję zrzucić na niego choć niewielkiej części winy za to, co się stało. Ale nie powiem mu przecież „hej, zdradziłam!”. Więc żyjemy tak sobie udając, że niczego nie jesteśmy świadomi. Chyba powinnam go poinformować, ale… po co? Przecież teraz to i tak bez znaczenia, prawda? Stało się.

Teraz wiem, że więcej tego nie zrobię. A przynajmniej nie z tym, z którym miałam swoją „inicjację w zdradę”. Ostatecznie okazało się, że nie był tego wart. Te wszystkie nowości, które mi oferował może i były dla mnie atrakcyjne i na swój sposób podniecające, ale co z tego? Co z tego, skoro to, co liczy się dla mnie najbardziej już wcześniej miałam? A teraz co – miałabym zostać bez niczego? Z pustymi rękoma? Przecież nie zasłużyłam sobie na to! Tamta zdrada to jeden „niewinny pocałunek”. Był fajny, ale nie aż tak, jak te, które dostawałam do tej pory… Teraz to rozumiem. Może dociera to do mnie za późno, ale ważne, że w końcu dociera, prawda? Zawsze mówią, że lepiej późno niż wcale! Dlaczego w tym wypadku nie mogłabym się do tego stosować? Oczywiście, że mogę! I będę to robić.

Nie chcę więcej być w takiej sytuacji. Nie chcę więcej zdradzać i obiecuję robić wszystko co w mojej mocy, żeby więcej taka myśl nie przeszła mi przez głowę. A teraz… Teraz niech mnie ktoś rozgrzeszy za tę jedną, jedyną zdradę, której do tej pory się dopuściłam. Niech mnie ktoś rozgrzeszy za kupno lakierów NeoNail, gdy wierna powinnam być Semilacowi.
  • Brawo! :D Genialnie wciągający post, choć od początku czułam podstęp :D.

  • Hahaha geniusz zła! <3 udzielam rozgrzeszenia – jak to czasem mówią – trzeba spróbować różnych rzeczy, ważne że teraz wiesz co dla Ciebie się najbardziej liczy i juz więcej nie zdradzaj Semilaca, bo mu o tym powiem. ;D

  • Od razu Cię wyczułam, „czwany” Lisie! :-D Odnośnie lakierów powiem Ci to samo, co zrobiłam w przypadku książek – idź w pokoju i więcej nie grzesz! ;d A jaką decyzję podejmiesz, to już się okaże…przy następnej spowiedzi :-).

  • Iza

    Się zesrałam, pozdrawiam ☺ I.D. i P.J.

  • No wiesz co a zapowiadało się tak fajnie :D:D:D A tu no zakończenie mnie rozczarowało :P

    A co do lakierów to ja powiem tak bazy i topu używam z Neonail :D a lakierów kolorowych z Semilaca :D i nikogo kochana nie muszę zdradzać :P:P:P Jeden ogień dwie pieczenie ;)

  • Świetnie budujesz napięcie. Wiedziałam, że będzie jakieś ciekawe zakończenie, ale tego się nie spodziewałam :D

  • Czytałam i tylko czekałam na finał :D chociaż gdzieś w połowie zwątpiłam już czy to nie na serio :D

  • Znając Ciebie i Twoje szalone pomysły, wiedziałam, że zakończenie nie będzie takie, jakiego każdy się spodziewał. :) Ale lakiery do paznokci? Haha! <3

  • Ten podstęp był oczywisty, ale przyjemnie się czytało, świetnie napisane! :) PS. Ze zdradą tak jest zawsze ;)

CZEŚĆ!
Studiuję polonistykę, piję dużo książek, czytam jeszcze więcej kawy i czasami trochę miesza mi się od tego w głowie. :)
Najpopularniejsze
Facebook
Wyzwanie czytelnicze
Obserwuj mnie na Instagramie

@gabriela.deda